Do tych, którzy nie zaczęli.

Wahasz się, czy zacząć? Od czternastu lat każdego dnia obiecujesz sobie, że dziś będzie ten dzień, kiedy to zrobisz. Może chcesz pisać bloga, wydać książkę, a może potrafisz robić coś niesamowitego i chcesz na tym zarabiać. Może chcesz stworzyć nową religię albo zostać naukowcem i zbadać wpływ  wzmożonego wypadania sierści u kotów na wzrost premii serwisantów pralek marki Samsung. Mówisz, że brakuje ci czasu, że masz za dużo obowiązków, bo praca, bo dzieci, bo chomik sąsiadów. A to nocą komary trzeba nakarmić, bo za dnia czają się w miejscach dla ludzi niedostępnych, a jednak wiesz, że są; a to trzeba posłuchać, jak trawa rośnie. Do tego wczoraj zacząłeś tworzyć drzewo genealogiczne swoich gupików do dwunastego pokolenia. No serio, nie masz, nie masz jak.

Przekonałeś mnie – ja to rozumiem i szanuję. Nie zaczynaj, bo wiem, jak bardzo ci się nie chce i jak jesteś zmęczony. Komfort życia powinien być dla ciebie ważny, więc nie rób tego. Odpoczywaj. Nie, żeby twoja wewnętrzna harmonia miała dla mnie jakieś znaczenie. Po prostu — być może twoi czytelnicy są teraz u mnie. Czytają, bo lubią, ale ciebie przecież jeszcze nie ma – nie wiedzą zatem, czy jesteś lepszy. Nie zaczynaj – będą mieli więcej czasu i być może z tego powodu zostaną u mnie. Dzięki temu, że nie zacząłeś, mam mniejszą konkurencję. Ponieważ nie napisałeś książki, ludzie, którzy jej nie kupili, mają więcej pieniędzy. Może wydają je u mnie. Dzięki temu, że nie prowadzisz swoich badań, za tydzień, miesiąc lub rok, ktoś odkryje, że twoje przypuszczenia były słuszne i napisze o tym, a później zbije majątek i do końca życia jego największym materialnym zmartwieniem będzie, gdzie pomieści wszystkie swoje pieniądze, gdyby zechciał wyciągnąć je dnia pewnego z konta.

Nie robisz czegoś, bo się boisz? Ok, to też rozumiem. Nie rób zatem dalej. Spokój duszy jest ważną sprawą. Dzięki temu ci, którzy już robią, mają więcej. Być może mają twoich czytelników, fanów, wyznawców. Być może mają twoje pieniądze. To znaczy, byłyby twoje, gdybyś zaczął, ale przecież się bałeś. Więc są ich.

Mówisz, że nie zaczynasz, bo nie dasz rady? Hm, pewnie masz rację. Z takim nastawieniem zadziała to jak samospełniające się proroctwo. To nie ma sensu, nie zaczynaj. My tutaj z chęcią rozdysponujemy to, co mogłoby należeć do ciebie. Trwoń czas dalej, ale pamiętaj, że od siedzenia na dupie nikt jeszcze nie został przywódcą w stadzie biedronek.

Zresztą to, że nie zacząłeś, ma też swoje plusy, prawda? Możesz co wieczór oglądać telezakupy Mango. Masz mnóstwo czasu i głowę wolną od myśli typu: co by tu jeszcze zrobić, żeby było lepiej/więcej/bardziej. Komary nakarmione, trawa w fazie rozkwitu. Możesz do woli wyprowadzać swoje szynszyle na spacer i dokończyć wreszcie prasowanie jednorazowych serwetek. Jest odpoczynek, komfort i strefa pluszu, w której jest całkiem przyjemnie.

Ale że co? Plusz jest zbyt różowy i do tego wykonany w stu procentach z poliestru? I gryzie w dupę?

Wiesz co? Znam to. Chodź do nas i dołącz do trzech procent populacji, które zaczęły. Jakoś się wszystkim podzielimy!

 

  • Jest moc!

  • Ja też tak odkładam. Powodu tego są powyżej więc nie będę się powtarzać. Ale mam jeden sprawdzony, aczkolwiek trochę upiorny, sposób. Zawsze stojąc przed marzeniem, wyzwaniem zadaję sobie jedno pytanie, a w zasadzie wyobrażam sobie jedną scenkę: co pomyśle o tym na łożu śmierci. Co pomyślę o sobie, swoim życiu, głupim strach przed krytyką i opinią osób które de facto maja mnie w nosie i przecież w chwili śmierci raczej za rękę mnie nie potrzymają. Więc: olewam i próbuję. Sparzę się czy nie – próbuję. Ostatecznie porażka nie będzie miała żadnego znaczenia. Brak porażek już tak bo nie doprowadzi do żadnego sukcesu.

  • Ja zazwyczaj biore sie za wszystko od razu, ale potem pojawia sie „wypalenie” i duzo z tych rzeczy jest porzucanych 🙁

    • O właśnie, mam tak samo 😉

  • Szymon Kosinski

    Pozdrawiam swoje lustro, które (właśnie do mnie dotarło) nawet nie jest moje <3

  • Andżelika Kwiecień

    Genialnie napisane! Uwielbiam takie poczucie humoru i sarkazm. 🙂
    No i we wszystkim masz rację. Trzeba działać, a nie bać się, że nie wyjdzie i wykręcać brakiem czasu i tysiącem innych tak naprawdę nieistotnych spraw. Polubiłam <3 będę wpadać.

    Pozdrawiam!
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

  • Ja wychodzę z założenia ze kto nie ryzykuje ten nie ma. Kto nie gra ten nie wygrywa. Oczywiście wszystko wymaga przemyślenia i planu ale nie można całego życia zmarnować na zastanawianie się a pod jego koniec rozmyślania ” co by było gdyby”.

  • MrsGrono.com

    Haha super post! Uwielbiam osoby z sarkazmem 🙂 napewno będę częściej tu wpadać 👏🏻

  • Długo odkładałam, zmieniałam, robiłam kilka podejść. Parę dni temu zaczęłam. Piszę coś tam na stronie i cieszę się tym jak dziecko. Fajnie jest 🙂

  • To fakt, najważniejsze jest zacząć, a potem jakoś już pójdzie 🙂

  • Sama prawda. Nic dodać, nic ująć 🙂 Ja zaczęłam od dwóch miesięcy fotografować codziennie, choć obiecywałam to sobie już dawno 🙂 Właśnie mija trzeci 🙂

  • Jest pewna osoba, której bym chętnie ten tekst wysłała, żeby ruszył w końcu cztery litery i spełnił swoje marzenia o założeniu biznesu, o którym tylko ciągle gada od dwóch, czy trzech lat! :> Aż go faktycznie ktoś w końcu ubiegnie… Żyjmy teraz, nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jest późno…

  • Danuta Brzezińska

    Czasem nie zaczynamy, bo intuicja podpowiada nam, że jeszcze nie czas, jeszcze nie teraz. Robimy inne rzeczy a to co chcemy czeka na odpowiednia chwile. I nie ma w tym lęku, strefy komfortu ani lenistwa, jest tylko nasza intuicja.

  • U mnie z tym bywa różnie, zależy od paru czynników. Działam wtedy, kiedy czuję, że mogę, a nie gdy czytam motywacyjne teksty. Oczywiście nie dotyczy to Twojego, bo jest napisany z pazurem, a zazwyczaj się natykam na wpisy „kołczingowe”, których szczerze nie znoszę :).

  • Wow, błyskotliwe i kreatywne. Zawsze mówię, że jak wyjdziesz ze swojej strefy komfortu i zostaniesz poza nią na dłuższą chwilę, to ona po prostu się powiększy. Moja się powiększa, bo już coraz mniej boję się uzewnętrzniać na blogu. Podoba mi się to, jak zabawnie operujesz słowami.

  • Sylwia Antkowicz

    Ja mam wiele planów, ale to nie strach mnie powstrzymuje, a brak czasu. Albo zmęczenie. Nie wiem. Ale przy pracy na cały etat, dziecku i blogu już niewiele jest chwil na cokolwiek innego.

    • Trudno się dziwić praca, dziecko i blog to jest ogromnie dużo!

  • A ja myślę, że czasem czujemy się po prostu za mało doskonali żeby spróbować. Zamykamy się w sobie czekamy. Nie myślimy o tym, że ta doskonałość nie nadejdzie z dnia na dzień. To proces… Kto wcześniej zacznie, ten szybciej ją osiągnie:)

  • Katarzyna Gałan

    Wpadłam na Twój post w idealnym momencie, plusz zaczyna uwierać

    • Cieszę się, że uwiera, znaczy, że coś z tego będzie!

  • świetny post, świetnie się czytało, szkoda, że taki krótki 🙂

    • Dziękuję, wezmę pod uwagę przy pisaniu kolejnego tekstu 😉

  • Świetnie „ugryzłaś” temat! Mnóstwo ludzi chce zacząć, ale codziennie zamiast poszukiwać sposobu jak zrobić ten pierwszy krok, ….szuka powodów, które usprawiedliwią bezczynność!

  • Olga Dąbrowska

    Spotkałam wielu ludzi,którzy się mnie pytali,jak ja to robię. Ze mam odwagę samotnie podróżować,zenie waham się przed zmianą, że patrzę przed siebie nigdy nie chowam głowy w piasek.A ja im odpowiadam ‚trzeba chcieć’

  • Powiem tak, nawet jeśli się zacznie, a nie przynosi to efektów, jest świadomość, że się zaczęło. A kto broni zacząć drugi raz ze zwiększoną siłą?

  • momandlilgirl.pl

    Tak, zacznijmy już dzisiaj 😀 Nie ma co odkładać ciągle na jutro, szkoda czasu.

  • Agnieszka Łozinska

    Świetny tekst!

  • Wielopokoleniowo 3

    Hihi, super napisane 😉

  • haha,świetne! Dobra, zmobilizowałaś mnie 😀