Mam w dupie kreatywność.

 

Kreatywność.

Słowo – przekleństwo, które pojawiło się w moim życiu jakoś w momencie rekrutacji do przedszkola. „Mile widziane cechy dziecka: pogodne, uśmiechnięte, OTWARTE i KREATYWNE”. A nie, jednak wtedy jeszcze nie było czegoś takiego. Jak się miało cztery lata, można było być zajebistym introwertykiem, który nie ma ochoty poznawać żadnych ludzi, i najchętniej spędzałby większość czasu w swoim pokoju, obmyślając plan zawładnięcia światem. I tak każdy miał to gdzieś, bo przedszkole, bo rozwój, bo socjalizacja. Idź do dzieci. Bla bla bla.

Jakoś nigdy nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca we wszechświecie. Ludzie byli w moim życiu obecni raz bardziej, raz mniej, ale najbardziej ceniłam sobie własne towarzystwo. Kiedy szukałam pierwszej pracy, po raz kolejny poczułam się dosyć nieswojo. W głowie miałam wtłoczoną jedyną, najlepszą z możliwych wizję życia: praca, przecież praca jest najważniejsza, musisz pracować i zarabiać, praca, praca.

Nie umiałam poskładać tego w logiczną całość albo w mojej matematyce były jakieś inne liczby, nie wiem. Siedziałam i liczyłam: jeśli będę spać osiem godzin, i osiem pracować, to zostaje mi jeszcze osiem na życie. Dwie zabierze mi szlifowanie twarzy z rana i dojazd, zostaje sześć. Obiad i kolacja – z moją zdolnością do utykania w kuchni na sześć lat przy obiedzie dla dwóch osób – będzie z półtorej godziny. Kolacja – pół. Cztery, nadal nieźle. Zakupy, pranie, sprzątanie – niech będzie godzina. Trzy. Gdyby tak odjąć jeszcze z godzinkę snu… Cztery godziny z doby dla siebie w ciągu dnia. Do dowolnego wykorzystania. Nie podobało mi się to nic a nic, a dni upływały na myśleniu o tym, dlaczego mój facet będzie spędzał więcej czasu z koleżankami z pracy niż ze mną. A co będzie, kiedy będę miała dziecko? Frustrowało mnie to niesamowicie, ja chciałam całą dobę dla siebie, wolność mi dajcie, na pewno istnieje jakiś sposób. Pierdolę, nie robię, chciałoby się rzec.

Na razie jednak moja głowa nie za bardzo przyjmowała do wiadomości, że istnieje coś więcej poza tym schematem, który okazał się idealny dla większości społeczeństwa. Znaczy praca-dom-praca-dom. I zakupy w łykend. Że też nikt nigdy się nad tym nie zastanowił: serio, istnieje plan życia, który pasuje każdemu?

Tak czy tak, studia się same nie opłaciły, polować, aby jeść, też nie zamierzałam, więc wyjścia nie było.

W każym razie, szukając tej pracy, czułam się bardzo niepotrzebna, gdyż wszyscy na świecie potrzebowali ludzi, a jakże, OTWARTYCH i KREATYWNYCH, a co ja na to poradzę, że jestem człowiekiem, a i owszem, ale zamkniętym jak dupa dziewicy, a moja kreatywność sięga poziomu stonogi na warsztatach z origami.

Co to w ogóle znaczy, że ktoś jest kreatywny? I na jaką cholerę była mi kreatywność przy sprzedaży przez telefon szkoleń o Funduszach Europejskich? Miałam, wybierając numer, robić salto w tył na siedząco?

Introwertycy też nie mają łatwo. Bo to chyba jest tak, że kiedy rodzi się dziecko, należałoby sprawdzić jego typ osobowości. Nie płakało po urodzeniu albo płakało cicho? Przykro mi, tutaj nie ma miejsca dla introwertyków. Nie ma sprawy, naprawimy to. Kursy, szkolenia, koucze i nikt nie zauważy.

Najzabawniejszy jest oczywiście fakt, że świat jest tak skonstruowany, by tłoczył szarą masę w ilościach wielce nadprogramowych. Mamy wytyczone sztywne ramy od najmłodszych lat, a wszelkie odchylenia są niemile widziane. Szkoły wypluwają setki podobnych do siebie ludzi i nawet różnice płciowe są coraz mniej dostrzegalne.

A potem świat się wali, bo szukają ludzi otwartych, kreatywnych i zabawnych. W którymś momencie chyba coś poszło nie tak.

 

  • tekstykultury.pl

    Teraz każdą głupotę i paskudztwo, na które kiedyś nawet by się nie spojrzało, ludzie nazywają kreatywnością. Smutne, ale prawdziwe.

  • Natalia Szcześniak

    Myślę, że kreatywność nie zależy od tego, czy jest się introwertykiem czy nie. A kreatywność to dla mnie przede wszystkim nieszablonowe myślenie i umiejętność znajdywania rozwiązań różnych problemów, więc wydaje mi się, że przyda się nawet kasjerom z biedronki 😉 chociaż w naszej rzeczywistości szkolno-zawodowej bardzo często łatwiej jest się nie wychlać z dobrymi pomysłami, więc bycie kreatywnym nie zawsze jest wysoko cenione.

    • Nie zależy, oczywiście. Można być kreatywnym introwertykiem, niekreatywnym ekstrawertykiem i inne kombinacje. Po prostu zestawem najbardziej pożądanych cech jest kreatywność i otwartość w parze.

  • „Moja kreatywność sięga poziomu stonogi na warsztatach z origamii.” Dobre! Ale chyba przesadzasz. Twój blog to najlepszy dowód na Twoją kreatywność!

    • Dzięki za miłe słowo! Bywam kreatywna, ale nie lubię być do tego na każdym kroku zmuszana. Mam wrażenie, że straszne parcie jest na to teraz.

  • Jak już ktoś zauważył kretywność ma raczej niewiele wspólnego z byciem intro lub ekstrawerytkiem, aczkolwiek oczekiwanie obecnie od człowieka bycia otwartym, produtywnym, pozytywnym itd. myślę, że prowadzi do rozwoju coraz to większej ilości zaburzeń, ponieważ większość z nas nie jest w stanie sobie poradzić z ciagłym wyścigiem i byciem nieustannie kołczowanym, żeby osiągać coraz wyższe lvl i kejpiaje..

    • Niestety, życie nie do końca w zgodzie ze swoją naturą nie prowadzi do niczego dobrego. Warto nad sobą pracować, wiadomo, ale przekształcanie się w ekstrawertyka, bo dzisiejszy świat tego wymaga, jest po prostu niezdrowe. W szczególności, że oba typy mają swoje zalety i są wartościowymi ludźmi.

  • Adrian

    „Szkoły wypluwają setki podobnych do siebie ludzi i nawet różnice płciowe są coraz mniej dostrzegalne.” Szkoły robią robotów, które najlepiej, żeby nie myślały tylko żeby wykonywały polecenie. Inność poniekąd nie jet w modzie. 🙂

    Pozdrawiam
    Badz-lepszym-kazdego-dnia

  • Katarzyna

    Kreatywność to proces twórczy. Uważam że nie ważne czy się jest intro czy ekstrawertykiem. Kreatywność to nie przebojowość. To sposób myślenia, analizowania, tworzenia 🙂

  • Tomasz Py

    Fajne

  • Ja tam jestem za kreatywnością. Ale fajnie by było, gdyby naprawdę była punktowana, a nie tylko fikcyjnie. Bo tak serio to nas wtłaczają cały czas w jakieś ciasne ramki.

    • Jasne, kreatywność jest fajna,! Ale ja tak często to słyszę, że czasem już nawet nie wiem co się za tym słowem kryje.

  • Kreatywność ważna rzecz, szczególnie w tych czasach.

  • Twórcze osoby często są samotnikami. Ale tak poza tym, to w dużym stopniu zgadzam się z tym co napisałaś. Oczekiwanie, że każdy będzie przebojowy, otwarty, wiecznie uśmiechnięty i … kreatywny, jest zwyczajnie głupie. Fajnie, że zwróciłaś na to uwagę 🙂

    • O to, to. Zresztą co to by był za świat, jakby wszyscy byli tacy sami ; )

  • Mnie te frazesy zniechęcały przy poszukiwaniach pracy, bo miałam wrażenie że nigdzie się nie nadaję. Na szczęście sprzedawcą funduszy byłam krótko, ale temat kreatywności powracał przy każdym zajęciu.

  • Trochę się uśmiałam 😉 Świetne masz podejście 😉
    A tak poważnie, rozumiem to doskonale. Mierzenie wszystkich jedną miarą jest okropne i mocno nie sprawiedliwe…

  • Ciekawe…

  • Kiedy przeczytałem tytuł, przez głowę przebiegła mi myśl „ta to musi stawiać klocki!”.
    Ale z resztą się zgadzam. I cieszę się, że za moich czasów ten współczesny potworek nie straszył.

    • Chwilę mi zajęło, zanim pojęłam sens pierwszego zdania, ha ha!

  • Przecież „kreatywność” w ogłoszeniach o pracę oznacza, że mało płacą, a konkretnie gnębią i trzeba być pomysłowym, żeby z tego wyżyć i przeżyć.

    • Racja, w takim wypadku kreatywność staje się niezbędna!

  • Sylwia Szutko

    Mega artykuł, daje do myślenia! Każdy powinien go przeczytać.
    PS. Bardzo miło u Ciebie, będę wpadać częściej.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Wszędobylskie słowo. Świetny tekst!

  • Bardzo dobry tekst! Przeczytałam z przyjemnością. Coś w tym jest, że produkujemy masę bezbarwnych ludzi oczekując od nich jednocześnie nietuzinkowych odpowiedzi na pytania wzięte z kosmosu! 🙂

  • Holly Lu

    Ja kreatywność odkryłam w sobie dość niedawno.Trzeba na to czasu, doświadczania różnych zajęć, miejsc. Z tym się chyba nie rodzimy.

  • Danuta Brzezińska

    Zawsze się uśmiecham, kiedy ktoś mówi mi, że jest kreatywny. Prowadzę Rozwijalnię mózgu i na co dzień pracuję z kreatywnością, więc kiedy zadaję pytanie, co to jest kreatywność takiego delikwenta, to tylko ręce załamywać. I po co do magazynu kreatywność? lub na taśmie produkcyjnej:-) śmiech, no ale cóż, nadal szukamy kreatywnych, bez względu co to znaczy.