Najlepszy przyjaciel

– Znacie się doskonale. Masz wrażenie, że jest z tobą od zawsze. Jest naprawdę niesamowity – oddany i wierny. Prawdziwy przyjaciel. Odkąd sięgasz pamięcią, zawsze w pobliżu. Był, kiedy chodziłeś do podstawówki i pisałeś pierwsze sprawdziany. Kiedy podchodziłeś pierwszy raz w życiu do tej blondynki z niebieskimi oczami. Kiedy próbowałeś ugotować pierwszy w życiu obiad. Czasem był jakby nieobecny, ale nie szkodzi – najważniejsze, że po prostu był. Gotów w każdej chwili pomóc ci w dokonywaniu ważnych wyborów. Zawsze bezbłędnie wyczuwał, kiedy jest najbardziej potrzebny i nigdy cię nie zawiódł. Rozwiewał szybko twoje wątpliwości i zapewne uchronił cię przed popełnieniem wielu niewybaczalnych błędów, więc jesteś mu dozgonnie wdzięczny. Oszczędził ci naprawdę wielu rozczarowań!

– Czuję, że powinienem mu się jakoś odwdzięczyć. Co mogę zrobić? W końcu poświęcił mi całe swoje życie, chcę, żeby wiedział, jak bardzo jest wyjątkowy i ile dla mnie znaczy.

– Musisz go zabić.

– …?

– To dzięki niemu w szkole byłeś co najwyżej średni. A blondynka? Nigdy nie poznałeś nawet jej imienia. Związałeś się z tą grubą Kaśką. Nie jest źle, jest przecież całkiem sympatyczna. Nie ma za bardzo chemii, ale czego się spodziewałeś? Przynajmniej nie jesteś sam. W kuchni jest nadal tak, jak było – przypalasz nawet wodę na herbatę i odcinasz dwa palce, kiedy smarujesz chleb z masłem. Już dawno dałeś sobie spokój.

– To nie jego wina. On po prostu znał doskonale mnie i moje słabości; wiedział, że nigdy nie nauczę się gotować. Popatrz, jak ja wyglądam! Blondynka nie była dla mnie. I tak dziwne, że wytrzymał ze mną tyle czasu. On chce dla mnie dobrze. Nie potrafię bez niego żyć! Nie dałbym mu nawet odejść, a ty mówisz mi, że mam go zabić? Oszalałeś do reszty?!

– Pamiętasz te chwile, kiedy chciałeś zrobić coś inaczej? Te krótkie chwile jego nieobecności. Brałeś wtedy do ręki pióro, układałeś w głowie zdania, czasem nawet udało się coś napisać.

– Och, całe szczęście, że to były tylko krótkie chwile jego nieuwagi. Szybko orientował się, że nie mogę robić takich rzeczy, bo przecież nie potrafię! Wiesz, jak smakuje porażka? Uchronił mnie przed cierpieniem!

– Tak, masz rację. Uchronił cię także przed innymi rzeczami: przed robieniem w życiu tego, co naprawdę lubisz, przed związkiem z kobietą, którą kochałeś; uchronił cię przed samym sobą.

– Nie możesz tak mówić! Dzięki niemu moje życie jest bezpieczne. Nigdy nie stanie mi się krzywda!

– Naprawdę tak sądzisz? Myślisz, że jesteś teraz szczęśliwy?

– Tak.

– Chodź, pokażę ci coś. Widzisz tamtych uśmiechniętych ludzi?

– Widzę. Co z nimi?

– Oni nie mieli tyle szczęścia co ty. Dorastali sami.

– To naprawdę okropne. Niesamowicie trudno musiało być bez jego pomocy…

– Powiem ci coś. Ich życie nigdy nie było bezpieczne. Każdego dnia byli narażeni na krytykę i porażki. Zobacz, mimo tego zrobili coś. Namalowali obrazy. Napisali książki. Założyli blogi i kanały na YouTube.

– Dziwni ludzie. Na pewno zrujnowało to ich psychikę.

– Mylisz się. Powiem więcej: zaznali prawdziwego szczęścia. Wcale nie byli samotni, gdyż przez całe życie mieli wielu przyjaciół, którzy ich wspierali w tym, co robią. Trzymali ich za rękę, kiedy coś poszło nie tak. Nie powiem, czasem zdarzało się, że odwiedzał ich twój znajomy.

– To mój przyjaciel!

– Dobrze zatem, twój przyjaciel.

– Kiedy nie było go u mnie, odwiedzał innych, czyż tak?

– Tak. Oni jednak, wspierani przez dobrych ludzi, szybko posyłali go do diabła.

– I wtedy znów wracał do mnie?

– Tak.

– Kim on tak naprawdę był?

– To twój wewnętrzny krytyk. Twoje życie wcale nie jest szczęśliwe i poukładane. Jesteś w bańce, w której co prawda raczej nic ci nie grozi, ale dzięki temu nigdy nie zaznasz szczęścia. To nie twoja wina, że był przy tobie tyle lat. Teraz po prostu musisz powiedzieć mu, że ma odejść.

  • Oj ta magia bezpieczeństwa i komfortu 😉 Dla niektórych jedyny znany sposób na przetrwanie. Dla innych pokusa bycie na przekór 😉 Równowaga jak zawsze zalecana…

    • Patrz Szerzej

      Oczywiście ; )

  • Dokładnie, u mnie były to lata zmagań, zanim uświadomiłam sobie, że taki ktoś w środku siedzi, jest z nami zawsze i dlatego też nie potrzebujemy już więcej krytyków wokół siebie, tylko wsparcia. A przyjacielowi w środku powiedziałam stanowcze odejdź i teraz rzadko się pojawia 🙂

  • Wszystko super, tylko to rozstanie wcale nie jest łatwe! To cały proces uświadamiania sobe problemu.

  • Przeczytałem jednym tchem i muszę powiedzieć, że poza bardzo trafnym przesłaniem, to ja jestem przede wszystkim zauroczony formą. Jest niesamowita! Oryginalna, lekka i wciągająca. Sam piszę różnego rodzaju opowiadania i bardzo cenię sobie piękne słowa, oryginalne formy i ciekawy przekaz- w Twoim tekście spełnione są wszystkie te kryteria. Chwilą czasu zapraszam do mnie, ja do Ciebie zawitam pewnie jeszcze nie raz 🙂 🙂

    • Patrz Szerzej

      Dziękuję! Zajrzę obowiązkowo!

  • Jako zwolenniczka równowagi uważam, że każdy powinien ją znaleźć. Czasami trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i zrobić coś na co zawsze miało się ochotę. Zrobić coś inaczej niż zawsze. Naprawdę warto, bo może okazać się, że tkwiło się w czymś, co dawno mogło odejść w zapomnienie. Nasze słabości na pewno nie pchają nas do przodu.

  • Można to również nazwać strefą komfortu, którą boimy się opuścić. Wewnętrzny krytyk, który prowadzi nas do perfekcji. Jednak tak nam się tylko wydaje. Perfekcja nie istnieje a my tracimy czas na jej osiągnięcie. pogoń za własnym ogonem.

  • edyta

    Czasem nie jest łatwo pożegnać się z tym przyjacielem, ale warto próbować 🙂

  • Beata Szymańska

    Ja się z moim przyjacielem w środeczku wiecznie kłócę. Dobrze to, czy źle? Sama nie wiem, ale nie mam zamiaru się go pozbywać, bo ten akurat jest spoko, podpowiada mi różne dobre rzeczy. Albo złe, a ja i tak robię po swojemu.

    A co do samej formy tekstu, jest naprawdę fajna. Dobrze się to czyta.

  • Przyjaciel po prostu jest i to najważniejsze, nic więcej nie trzeba pisać. 😉

    • Patrz Szerzej

      Ten o którym pisałam chyba nie jest mile widziany w życiu ; )