Jak pisać bloga, by zadowolić czytelników?

Bycie blogerem to nie jest łatwa rzecz. Po pierwsze nie wolno absolutnie narzekać na to, że blogowanie to „ciężki kawałek chleba”. No bo gdzie tam blogerowi do boba budowniczego wznoszącego dwustupiętrowy wieżowiec tymi ręcema? Jedyne ryzyko, jakiego się podejmuje, to 230 V w gniazdku sieciowym podczas ładowania laptopa. Śpi do 11, je na mieście, może iść siku kiedy chce, a z nadmiaru wolnego czasu odbija mu palma. Hej, to nie jest praca!

Po drugie wypada czasem ponarzekać na to, jak ciężkie życie mają blogerzy. Spadające zasięgi, upierdliwi hejterzy, nieterminowo opłacane faktury i 100% czasu poświęcanego na pracę. Harówa jakich mało! Myślisz o tym, żeby zostać blogierem? Zapomnij! Zajedziesz się na śmierć gorzej niż w korporacji.

Trzeba koniecznie podążać za trendami – poruszanie aktualnych tematów drastycznie zwiększa ilość wyświetleń, a ludzie na Instagramie chcą przecież w kółko oglądać to samo. Na bieżąco trzeba kopiować aktualne trendy i robić zdjęcia z kubkiem kawy w każdym miejscu na świecie czy uwieczniać zapierające dech w piersiach widoki z wnętrza namiotu.

Ważne jest też, by zachować indywidualizm, aby nie zostać posądzonym o to, że żerujemy na pomysłach innych i że jesteśmy prostakami, którzy ściągają gorącą tematyką tysiące ludzi na swoją stronę, a to przecież zwykłe naciąganie. Poza tym ileż można oglądać na Instagramie te same ujęcia? Kreatywność przede wszystkim!

Nie wolno schodzić poniżej godności i stosować dobrze klikających się tytułów. Prawdziwy bloger przyciąga swoją osobowością, a każdy jego czytelnik z niecierpliwością wyczekuje nowych tekstów i odświeża stronę co 15 minut, by być na bieżąco i nic nie przegapić.

Jednocześnie należy zachęcić jakoś społeczność do wejścia na naszego bloga, co nie jest łatwe, bo przecież blogów jest tysiące, a czasu tak mało. Dlatego najlepiej stosować clickbaity, które świetnie się sprawdzają, bo ludzie, mimo że oburzeni twoją podłością, i tak klikają jak szaleni, a zwyczajne tytuły omijają szerokim łukiem.

Powinieneś wrzucać posty codziennie, i to najlepiej dwa razy. Dzięki temu ludzie nie zapomną o tobie i będziesz stale w ich świadomości, a do tego zasięgi będą miały się świetnie, gdyż w ten sposób karmisz nieubłagany algorytm mediów społecznościowych.

Jednak wrzucanie postów dwa razy dziennie to przesada – czytelnicy uznają, że spamujesz i będą czuć irytację za każdym razem, kiedy zauważą nowego posta. Poza tym algorytmy nie lubią spamerów, więc dość szybko spadnie twoja widoczność. Sorry.

Musisz wydawać hajs na reklamę. Czasy, kiedy wszyscy twoi odbiorcy widzieli treści, które udostępniasz, minęły bezpowrotnie i bez porządnej reklamy nie masz co mieć nadziei, że zostaniesz zauważony.

Nie wiem czy wiesz, ale posty sponsorowane drażnią ludzi – szlag ich trafia, kiedy kolejny raz przewijając swoją tablicę, znajdują tam twój kolejny post oznaczony jako opłacony. Kupowanie reklam jest bezcelowe – nie masz co robić z pieniędzmi, czy jak? A w ogóle co to znaczy, że jest sponsorowany, nie dość, że zaśmiecasz mi walla, to jeszcze ci za to płacą?!

Nie zapominaj o tym, żeby podejmować kontrowersyjną tematykę i koniecznie mieć zdanie przeciwne do większości. Nic tak nie napędza odsłon bloga, jak coś, z czym przeważająca ilość ludzi się nie zgodzi, a poza tym kreujesz w ten sposób siebie jako istotę wyjątkową i myślącą samodzielnie, która stroni od żenujących poglądów głoszonych masowo przez innych.

Weź pod uwagę, że kontrowersyjne teksty są uznawane za tanie – to naprawdę haniebny sposób na przyciąganie publiki. Nie możesz stać ciągle w opozycji do większości, bo ludzie uznają, że robisz to tylko na pokaz, a nic tak dobrze się nie sprzedaje, jak prawdziwość.

A, właśnie. Koniecznie to, co pokazujesz, musi być prawdziwe. W końcu nie chcemy, żeby w internecie była tylko słodko-pierdząca papka złożona z uśmiechniętych bobasów, nieprzypalonych owsianek i idealnie umalowanych twarzy…

Tylko nie epatuj brzydotą! Wystawianie się bez mejkapu na widok publiczny jest dla mnie naprawdę niezrozumiałe. Po co zniechęcać odbiorców takim wyglądem? I dlaczego w kółko narzekasz na to, jak wygląda twoje życie, nie lepiej po prostu coś zmienić, niż wylewać gorzkie żale i marudzić na realia?

A hejterzy? Nie daj się wciągnąć w durne dyskusje. Nie będą ci hejterzy wchodzić na głowę! To twoje miejsce i nikt nie ma prawa cię obrażać. Hejt trzeba zwalczać, hejt trzeba kasować jeszcze zanim się pojawi!

Tylko wiesz. Nie możesz dać się ponieść emocjom, musisz być ponad nich i używać racjonalnych argumentów. Ewentualnie możesz ich zignorować, jeśli akurat nie masz siły na spokojne tłumaczenie. Co za pomysł, żeby kasować komentarze? To oznaka tchórzostwa i brak poszanowania dla wolności słowa. Ach to dzisiejsze pokolenie, nic tylko by chcieli, żeby ich głaskano…

Bo prawda jest taka, że musisz wierzyć sobie i swojej intuicji, zamiast słuchać sprzecznych komunikatów innych ludzi. To intuicja właśnie, a nie poradniki turbospecjalistów od wszystkiego, najlepiej podpowie ci kim jesteś i w jaki sposób tworzyć, by dla ludzi miało to jakąś wartość.

.

.

.

Tylko nie mów mi teraz, że chciałeś być blogerem, a nie przeczytałeś ani jednej książki na ten temat i nie ukończyłeś żadnego kursu. Serio myślisz, że jesteś mądrzejszy od ludzi, którzy siedzą w tej branży od lat?!