about
Kim jestem?
Niedoszła księgowa i autorka książek, których nikt jeszcze nie napisał. Nieprzyzwoicie niefotogeniczna, dlatego została fotografem. Posiada duży zasób autoironii i lubi odwracać kota ogonem. Na blogu pisze o społeczeństwie, relacjach i swojej skłonności do nietypowych sytuacji.
więcej o mnie

W swoim życiu poznałam naprawdę sporo ciekawych osobowości. Wiele z nich można zakwalifikować do wszelkiego rodzaju „patów”: psychopatów, socjopatów, mózgopatów… Nie do końca rozumiem, z czego to wynika; czy chodzi tu bardziej o to, że spotykam podobnych do siebie, czy wręcz odwrotnie, i mamy swoisty przykład przyciągania się przeciwieństw? Obstawiałabym to pierwsze, ale nie będę się upierać. W końcu każdy z nas ma w sobie coś z psychopaty i to jeszcze o niczym nie świadczy.

Żeby było jasne, nie chodzi mi wcale o to, że razem z bandą znajomych biegaliśmy po osiedlu z siekierą i odcinaliśmy kończyny przypadkowym przechodniom. Chociaż w dużej mierze takie przekonania istnieją w społeczeństwie: jak ktoś jest psychopatą, to na pewno jada na śniadanie małe kotki, uprzednio przyrządzone z odpowiednią dozą sadyzmu w domowym piekarniku. A pod łóżkiem trzyma kolekcję maczet w różnych kolorach i kształtach, każdego dnia dobierając ją pod kolor ubrania. Obawiam się jednak, że w prawdziwym życiu często przechodzą obok nas niezauważeni. Zatem jak rozpoznać psychopatę, jeśli nie po karabinie maszynowym pod pachą?

#oczy

Jeśli rozmawiając z kimś w cztery oczy, czujesz się jak podczas występu Davida Copperfielda, zaczynasz się peszyć, a on przenikliwie patrzy dalej — ni to z uśmiechem, ni pogardą — i masz wrażenie, że poznał już wszystkie najdrobniejsze szczegóły z twojego życia, łącznie z tym, że jako dziecko zdarzało ci się notorycznie gryźć szklanki, chociaż wie o tym tylko twoja mama i pani z pogotowia — najpewniej stoi o to przed tobą istota najstraszniejsza z możliwych, a jednocześnie żałosna do potęgi. Albo David Copperfield.

#bezbłędne pierwsze wrażenie

Cóż za niesamowite poczucie humoru. Będąc z nim, łapiesz się na tym, że od godziny zaśmiewasz się do rozpuku, jakby siedział z tobą co najmniej Abelard Giza, choć w sumie nie wiesz nawet do końca, co chciał ci powiedzieć. Początkowo nie możesz wyjść z podziwu. Godzinami opowiada ci o konsumpcjonizmie, idiolatrii i o tym, że aktualnie po dokonaniu wstępnej wiwisekcji jest w trakcie konstruowania nowego systemu geopolitycznego, którego wdrożenie nieco utrudniają jego interlokutorzy, ale jest generalnie na dobrej drodze do triumfu. Taaak.

Zazwyczaj zamierzone wrażenie zostaje osiągnięte, jednak wystarczy odpowiednio pociągnąć temat, żeby zrozumieć, że on najzwyczajniej w świecie bredzi. Nie licz na to, że jeśli zwrócisz mu na to uwagę, to zapłonie wstydu płomieniem i zacznie się tłumaczyć. Po prostu będzie kontynuował, idąc w zaparte. Aaaa, właśnie.

#idzie w zaparte

Kłamstwo. Jeśli udało ci się kiedyś nawiązać jakąś bliższą relację z psychopatą, pojąłeś, co znaczy kłamca perfekcyjny. I tu wcale nie chodzi o to, że nie da się go zdemaskować. On będzie kłamał w tak idiotyczny sposób, że nic tylko siąść i zacząć tkać serwetki ze szczypiorku. To jedyny typ człowieka, który jest w stanie sam sobie zaprzeczyć trzy razy w jednym zdaniu. Będzie wpierał ci tak długo, że masz cztery ręce i szczękoczułki, aż w końcu zwątpisz w cały otaczający cię świat. Jest to niebezpieczna broń w ich rękach, dużo bardziej, niż wspomniana wyżej broń palna. Niestety, takie zachowanie na dłuższą metę zaczyna mieszać w głowie biednej osobie uwikłanej w relacji z potworkiem. Na tyle, że naprawdę może ona zacząć wątpić w swoją trzeźwość umysłu. Szczególnie dlatego, że…

#izolacja

Jeśli jesteś partnerem psychopaty, dziwnym trafem nagle okazuje się, że jesteście skłóceni z całym światem. No, prawie. Pokazuje ci objawioną „prawdę” na temat twoich bliskich i przyjaciół, której wcześniej nie było dane ci zobaczyć. Jedynym, najprawdziwszym i najwierniejszym przyjacielem jest dla ciebie ON sam. Tak oto kat staje się jednocześnie twoim powiernikiem, tuż po tym, kiedy otrzymasz od niego psychologiczny wpierdol. Tym sposobem łatwiej jest ci wierzyć w jego kłamstwa, bo nie możesz się skonsultować z lekarzem lub farmaceutą. Ani nikim innym. Zresztą, jeśli w tym momencie ktoś ześle ci sygnał, że coś tu nie gra, najprawdopodobniej każesz mu wystrzelić się na orbitę. Psychopata zmanipulował cię już na tyle, że nie widzisz poza nim nic i żadne logiczne argumenty do ciebie nie będą docierać. A skoro o tym mowa, to…

#manipulacja

Tutaj dochodzimy do sedna.

Ani się obejrzysz, a nagle okaże się, że właśnie sprzedałaś swoje mieszkanie, żeby kupić dla niego jacht z pięcioletnim zapasem marihuany i wciskasz mu na siłę do kieszeni resztę pieniędzy, która ci została, a on z zakłopotaniem, że niby nie, Konstanty, no coś ty, ale gdzie ty będziesz spał i za co żył, a ty na to, że daj spokój, dobrze się złożyło, bo zawsze marzyłeś, by spróbować surwiwalu, a ponadto bezdomność wyzwala z okowów konsumpcjonizmu.

Dlaczego psychogady to wszystko robią? Po pierwsze — dla własnych korzyści, czego raczej tłumaczyć nie trzeba. Po drugie — dla zabawy! O tak, psychopata najlepszy ubaw ma wtedy, kiedy powie coś jednej osobie, podszepnie drugiej, a potem sobie idzie i patrzy z daleka, jak tamci próbują się zabić mydelniczką. Albo wtedy, kiedy daje przyłapać się na kłamstwie, przeprasza, mówi, jak było naprawdę, później to okazuje się kłamstwem, ale teraz już na sto procent mówi prawdę, po czym to okazuje się kłamstwem, po czym…

Co zatem, kiedy wiesz już, że to ON?

Przyjmij do wiadomości, że psychopata na zawsze nim pozostanie. Nie czytaj na ten temat, nie szukaj – nie znajdziesz, a jeśli znajdziesz, to nie wierz, bo na pewno napisał to jakiś psychopata. To nie jest choroba, nie da się tego leczyć, a jeśli zaprowadzisz go do psychiatry, zrobisz mu przysługę, bo dowie się czegoś więcej o sobie po to, by później wykorzystać to przeciw tobie.

Wiele poradników mówi, że spotykając go, należy brać nogi za pas i uciekać. Może to jednak wyglądać nieco dziwnie, kiedy rozmawiacie na środku ulicy, a ty nagle zaczynasz oddalać się z krzykiem. Prawdopodobieństwo napotkania zwyrodnialca jest raczej nikłe i śmiem sądzić, że on wcale nie ma zamiaru odgryźć ci głowy, a w kieszeni nie trzyma podręcznego zestawu do rozczłonkowywania ciał w warunkach domowych. Chociaż, ostrożności nigdy dość.

Kiedy go zdemaskujesz, przestaje stanowić dla ciebie zagrożenie. Nie polecam jednak zbyt dużej bezpośredniości; mówienie mu o tym wprost jest bez sensu. Nigdy też nie graj w nic z psychopatą (chyba, że w Wormsy). Przegrasz. Jeśli wiesz – po prostu trzymaj dystans, a jeśli masz skłonności do pakowania się w tarapaty, jak ja, to trzymaj wielki jak cholera dystans. W sensie ty tu, a on w Nowej Gwinei na przykład. To jest najlepszy i jedyny zarazem sposób. Jeśli nie chcemy, aby w naszym życiu rozgościły się dziwne i nieprzyjemne sytuacje, po prostu musimy ich UNIKAĆ.

Nie wyrzucaj sobie, jeśli spotkałeś psychopatę i nie udało ci się zawczasu go rozbroić. Tak to już jest, że choćbyśmy nie wiem jak wielką wiedzę posiedli, może się przydarzyć, że to żałosne stworzenie naciągnie nas na zaufanie, pieniądze i trochę cukierków. Po prostu wykorzystaj zdobyte doświadczenie, a następnym razem miniesz go szerokim łukiem. I koniecznie zachowaj z tej lekcji coś dla siebie: Czego nauczyli mnie psychopaci (albo umiałam to od zawsze tylko nie chcę się przyznać).