mniejsze2_logo_patrzszerzej_5012022_4
autoportret

Autoportret — czym zrobić?

Żeby zrobić autoportret fotograficzny, czyli zdjęcie samemu sobie, tak naprawdę jedynym niezbędnym elementem jest aparat/telefon i dobre chęci. Cała reszta to tylko dodatki 🙂 Uważam, że warto ułatwiać sobie życie, dlatego jeśli masz w planach często się fotografować, dobrze będzie zainwestować w coś więcej niż parapet i suszarkę na pranie.

 

czym zrobić autoportret? po pierwsze: aparat

Wcale nie musisz mieć wypasionego aparatu, żeby robić samej sobie fajne zdjęcia. Mnóstwo osób fotografuje telefonem i ja to mocno podziwiam, bo niestety nigdy nie polubiłam się z mobilną fotografią. Z tego powodu w tym wpisie skupię się raczej na aparatach, ale wielbiciele i wielbicielki telefonów też znajdą tu coś dla siebie.

 

 

na co zwrócić uwagę przy zakupie aparatu?

 

♦ wbudowane WiFi

Najważniejszą rzeczą w aparacie jest wbudowane Wi-Fi i możliwość połączenia aparatu z telefonem. Dzięki temu po zainstalowaniu dedykowanej aplikacji, Twój telefon stanie się pilotem do aparatu z podglądem na żywo. Bajka! Możesz podejrzeć kadr, zanim zrobisz zdjęcie i odpowiednio się ustawić. Wielka wygoda i game changer, jeśli wcześniej korzystało się tylko z pilota na bluetooth. Jeśli stoisz właśnie przed decyzją, jaki aparat wybrać, koniecznie zwróć na to uwagę, bo nie każdy aparat ma tę opcję.

 

♦ interwałometr

Fajnie by było, gdyby Twój aparat posiadał wbudowany to interwałometr. Tu sprawa się komplikuje, bo taka opcja to rzadkość i niewiele modeli aparatów je posiada (znajdziesz je np. w Canonie 7D mark II, Canonie R6 czy Nikonie Coolpix A900 (kompakt). Dzięki tej funkcji będziesz mieć możliwość wykonania zdalnie serii zdjęć, co umożliwi Ci fotografowanie siebie w ruchu, a co za tym idzie, bardziej naturalne autoportrety. Jeśli Twój aparat nie ma tej opcji, możesz dokupić zewnętrzny interwałometr, ale o tym za chwilę.

Aktualnie fotografuję Canonem R i do autoportretu sprawdza się wyśmienicie. Nie ma co prawda wbudowanego interwałometru (a dokładniej rzecz ujmując ma, ale tylko do tworzenia filmów poklatkowych). Posiada za to świetny autofocus z funkcją śledzenia oka, który działa naprawdę fantastycznie.

Co ważne: moim poprzednim aparatem był Canon 6D, który słynął z kiepskiego autofocusa i nim również wykonałam mnóstwo fantastycznych autoportretów. Tańsze lustrzanki czy bezlusterkowce również świetnie sobie poradzą z autoportretami. Najważniejsze, to wykorzystywać maksimum możliwości sprzętu, który aktualnie posiadasz.

 

 

po drugie: statyw zwany Statysławem

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z autoportretem, miałam na stanie pożyczony statyw Camrock TE68, który kosztuje koło stówki. Ten statyw jest dość lekki, ale mimo wszystko nigdy nie przydarzył mi się żaden wypadek z jego udziałem (choć nie polecam zakładać długich i ciężkich obiektywów do statywów tej kategorii). Fotografowałam z tego statywu Sigmą Art 85 F1.4 i aparat trzymał się ledwo, ledwo — serio, lepiej nie ryzykować i nie przeciążać statywu (w specyfikacji każdego modelu znajdziesz maksymalny udźwig). Jeśli masz lekkiego bezlusterkowca z małym obiektywem, to taki zwykły, tani statyw na początek się sprawdzi.

 

tani czy drogi? oto jest pytanie!

Rada: zawsze warto dobierać Statysława pod kątem wartości Twojego sprzętu. Jeśli fotografujesz aparatem za 10 tysięcy, lepiej zainwestuj kilka stówek w porządniejszy model, bo tutaj niestety cena idzie w parze z jakością wykonania. Statyw z patyków to zawsze ryzyko utraty sprzętu.

Aktualnie mam na stanie Manfrotto MT055X PRO 3 z głowicą kulową MHXPRO-BHQ2 i jestem z niego bardzo zadowolona. Choć statyw jest dość ciężki (waży 3 kg), to dzięki temu jest naprawdę stabilny. Ma sporo pokręteł — po roku użytkowania nadal czasem zapominam, który do czego służy, ale da się to ogarnąć. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to regulacja wysokości. Statyw jest wysoki i to jest jego duży plus, natomiast uważam, że rozkładane 3-sekcyjne nogi to za mało. Przydałaby się jeszcze jedna sekcja i byłoby idealnie, bo często zdarza mi się, że po rozłożeniu nóg w całości jest zbyt wysoki, a po złożeniu jednej sekcji nóg — zbyt niski. Muszę też wspomnieć, że mniejsza ilość sekcji to większa stabilność statywu, więc dla kogoś innego ta cecha może być równie dobrze plusem.

Zaletą tego statywu jest również możliwość wysunięcia ramienia w poziomie i fotografowanie z góry (tzw. flatlay). Koszt tego statywu wraz z głowicą to wydatek około 1300 zł.

Trochę tańsze statywy o podobnej jakości i funkcjonalności produkuje firma Benro i K&F Concept. Poniżej znajdziesz linki do kilku polecanych modeli.

 

 

czym zrobić autoportret? po trzecie: pilot bluetooth/interwałometr

 

Jeśli Twój aparat nie posiada Wi-Fi i nie możesz fotografować poprzez aplikację na telefon, możesz zaopatrzyć się w pilot lub interwałometr.

Piloty zazwyczaj są tanie i proste w obsłudze. To lepsza opcja niż używanie samowyzwalacza z poziomu aparatu, bo pilotem ustawisz ostrość bez konieczności szalonego biegu 129 razy w te i z powrotem za każdym razem, kiedy robisz zdjęcie. Wadą jest to, że często się psują lub odmawiają posłuszeństwa. Czasem zdarza się, że trzeba kupić kilka modeli, zanim znajdzie się taki, który będzie dobrze współpracował z Twoim aparatem.

Interwałometr (wyzwalacz radiowy) to taki bardziej zaawansowany pilot. Składa się z dwóch części: nadajnika, czyli pilota i odbiornika, który mocuje się na aparacie lub statywie. Takie piloty mają dużo większy zasięg niż te na bluetooth (nawet do kilkuset metrów), a ich największą zaletą jest możliwość wyzwalania zdalnie migawki w trybie seryjnym. Możesz ustawić go tak, żeby aparat wykonywał serię, powiedzmy, 3 zdjęć co 2 sekundy. Super fajnie, prawda?

 

z jakich interwałometrów korzystam?

Korzystam naprzemiennie z dwóch modeli:

Obydwa sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Newell jest bardziej zaawansowany: ma wyświetlacz i ma większą ilość opcji. Posiada też instrukcję obsługi w języku polskim, co jest dużą zaletą, bo posiada więcej niż 2 przyciski i warto ją przeczytać, żeby wiedzieć co i jak 😉

Do zdjęć w ruchu lubię używać tych pilotów razem z telefonem połączonym z aparatem. Takie combo to sama przyjemność — mam podgląd tego, co fotografuję, ale nie muszę się martwić, gdzie schować telefon na czas robienia zdjęcia. Po prostu go odkładam, a aparat robi zdjęcia sam.

Pamiętaj, żeby dobierać interwałometr do konkretnego modelu aparatu. Odbiorniki podłącza się kablem, który posiada różne końcówki dla różnych modeli.

 

po trzecie: obiektywy

Do autoportretu używam zazwyczaj obiektywu stałoogniskowego 50 mm: Canona EF F/1.4 lub Canona RF F/1.8. Portretówka, którą posiadam, czyli Sigma Art 85 mm F/1.4 jest dla mnie ciężka i nieporęczna i zazwyczaj nie chce mi się jej ze sobą nosić, choć Statysław Manfrotto bez problemu daje radę stabilnie utrzymać taki zestaw. Czasem używam też Canona RF 35mm F/1.8, ale z tą ogniskową mam trochę taką love/hate relationship 🙂

 

kilka słów na koniec

Jeśli masz ochotę rozpocząć swoją przygodę z autoportretem (co niezmiennie Ci polecam — tu znajdziesz wpis o tym, dlaczego warto się fotografować: Dlaczego warto robić autoportrety? 5 powodów), tak naprawdę możesz działać z tym, co masz. Telefon zamiast aparatu? Śmiało! Parapet i stos książek zamiast statywu? Też da radę! Nie ograniczaj się brakiem sprzętu. Pamiętaj tylko, że takie prowizorki nie są dobre, jeśli fotografujesz często. Mają sporo ograniczeń i możesz się przez to zniechęcić. Jeśli frustruje Cię regulacja wysokości poprzez dodawanie kolejnych książek, koniecznie weź pod uwagę w swoim budżecie statyw i inne ułatwiające życie rzeczy.

 

znasz już mojego e-booka o tym jak robić sobie zdjęcia ze statywu?

Znajdziesz w nim absolutnie wszystko: od sprzętu, przez nastawienie do siebie na zdjęciach, na technikach i inspiracjach kończąc. Jeśli chowasz się za aparatem, a w Twoim fotograficznym albumie są wszyscy poza Tobą, a do tego po prostu nie lubisz siebie na zdjęciach — ten e-book jest dla Ciebie!

 

  • Zrób sobie zdjęcie, czyli jak zrobić autoportret i nie wyrzucić aparatu i statywu przez okno

    79,00 
    Dodaj do koszyka

Leave a Comment